piątek, 10 kwietnia 2015

Sześć - Nie pozwolę

W spokoju mijały kolejne dni. Wszystko wyglądało dobrze, dopóki trener nie złapał mnie z prośbą o rozmowę w cztery oczy...
- Alessandro - zaczął, siadając naprzeciw mnie. Obok niego miejsca na fotelach zajmowało dwoje ludzi w ciemnych garniturach. - Przedstawiciele Norymbergi przyjechali do nas z ofertą dla Ciebie... - kiwnąłem głową na zatwierdzenie. - Chcieliby Ciebie w swojej drużynie.
Norymberga... W aktualnej chwili jest zagrożona spadkiem do drugiej ligi... Ale w sumie jest to nadal wyżej niż liga regionalna...
- Muszę to przemyśleć i dowiedzieć się szczegółów oferty.
- Ależ oczywiście - odezwał się mężczyzna, podsuwając mi teczkę. Wziąłem ją w ręce i otworzyłem. Przed oczami zawitał mi trzyletni kontrakt z klubem, opiewającym na  250 tyś Euro rocznie*.
- Bardzo zależy nam na tym, abyś reprezentował nasze barwy - kontynuował, a ja? Dalej nie wiedziałem co robić. Muszę powiadomić o tym Nathalie...
- Ile mam czasu na podjęcie decyzji?
- Zależy nam by odbyło się to jak najszybciej, ale oczywiście dajemy Ci czas. Najpierw skup się na pomocy drużynie w awansie do trzeciej ligi, potem zajmiemy się sprawą transferu.
- Postaram się jak najszybciej podjąć tę decyzję - rzekłem, podnosząc wzrok znad papierów
W głowie miałem mętlik. Norymberga. Druga liga. Czy nasze Amateure, liga regionalna i... Nathalie. Właśnie, ona jest tu najważniejsza. Nie chcę jej stracić, tuż po tym, jak to niedawno odkryliśmy wzajemnie swoje uczucia.
Gdy opuściłem Saebener Strasse, bezpośrednio udałem się do niej. Nie chciałem z tym zwlekać, bo może się jeszcze źle to skończyć. W międzyczasie otrzymałem wiadomość od Kevina.
"Przyjedź jak najszybciej". Kurde, nie teraz, mam jedną sprawę do załatwienia.
"Niedługo będę" odpisałem, po czym rzuciłem telefon na fotel pasażera. Najpierw jedno, potem drugie.
Wizja gry wyżej niż liga regionalna jest spełnieniem marzeń. Życiową szansą, której w Bayernie za prędko nie dostanę... Zacisnąłem wargi. Nie mogę z niej nie skorzystać... Spróbuję ją przekonać, by pojechała tam ze mną.
Opuściłem pojazd i ruszyłem przez jej podwórko. Zadzwoniłem do drzwi. Otworzył mi je... Jej ojciec. O tej porze? Musiało źle znaczyć...
- Alessandro - wymusił się na blady uśmiech. - Nathalie czeka na Ciebie.
Skinąłem głową i przeszedłem do środka. Przed drzwiami do jej pokoju się zawahałem. Co się mogło stać? I... Jak ja mam jej powiedzieć o tym transferze? To bardzo ważny krok, a jesteśmy ze sobą raptem od kilku tygodni... Dobra, raz się żyje.
Cicho zapukałem. Gdy nie usłyszałem odpowiedzi, z lekka się przeraziłem i otworzyłem drzwi. Stała przerażona po drugiej stronie pomieszczenia. Gdy zobaczyła, że to ja, odetchnęła z ulgą i podbiegła do mnie.
- Olek - wtuliła się w moją pierś, by stłumić szlochy. Co się do cholery dzieje?!
- Skarbie, co jest? - zapytałem, zamykając drzwi i prowadząc ją na łóżko. Usiadła, a ja kucnąłem przed nią i spojrzałem prosto w te załzawione oczy.
- Wrócił...  - wykrztusiła z siebie, a ja wytrzeszczyłem oczy. Nie... To niemożliwe... Miał dać spokój już raz na zawsze... - Znalazł mnie. Po takim czasie... Prawie trzy miesiące spokoju...
Przycisnąłem ją do siebie. Po moim trupie się do niej nawet nie zbliżą. Nie pozwolę.
- Nie pozwolę się im do Ciebie zbliżyć.
- Boję się....
- Wyjedziemy stąd, już niedługo. Jeśli... Jeśli tylko chcesz ze mną wyjechać - spojrzała na mnie pytająco. - Dostałem propozycję gry w innym klubie niż Amateure. Niedaleko stąd. Ale od nich wystarczająco.
- Norymberga? - zatwierdziłem. - Jednak Bild potrafi przekazać prawdziwe informacje.
- No widzisz, zdarza się - zaśmialiśmy się. - Nathalie.... Chcesz tam ze mną pojechać?
- Czemu zadajesz takie głupie pytania?! Oczywiście, że tak! Chcę być jak najbliżej Ciebie...
Uśmiechnąłem się czule, trącając swoim nosem jej, by ją pocałować. Z początku był słodki i nieśmiały, jednak z każdą chwilą nabierał uczucia.... Odsunąłem się od niej na chwilę, oczami pokazując, by wciągnęła się całkowicie na łóżko. Gdy to uczyniła, lekko popchnąłem ją na materac, by przyległa całym ciałem do niego, po czym nachyliłem, znów łącząc nasze usta razem. Przejechałem rękoma po jej ciele, przez co zadrżała rozwierając powieki.
- Przepraszam - szepnąłem, cofając się. Chyba zszedłem za linię bezpieczeństwa. - Nie chciałem się tak zapędzać...
- To nie Twoja wina... Po prostu dalej się boję...
- Przy mnie nic Ci nie grozi - szepnąłem, gładząc ją po policzku.
- Obiecujesz? - zapytała, chwytając moją dłoń.
- Na wszystko - cmoknąłem ją w czoło, po czym przytuliłem do siebie.
Leżeliśmy tak dłuższą chwilę, dopóki nie odezwał się jej telefon. Niechętnie się oderwała, by sięgnąć po urządzenie. Gdy odczytywała wiadomość, w jej oczach pojawiły się łzy. Zabrałem jej komórkę i bez słowa zamknąłem w uścisku. Mimo to jej płacz przybierał na sile..
"Myślisz, że tak łatwo dasz o sobie zapomnieć? Jesteś mi winna dwa miesiące wzmożonych poszukiwań. Nie będziesz znała daty, ani godziny"
- Nie pozwolę im na to - zapewniłem ją.
- A co, jak mnie dopadną, gdy nie będzie Ciebie obok?
- Nie mam zamiaru zostawiać Cię samej, poza tym niedługo stąd wyjedziemy... Twoi rodzice wiedzą o tym?
- Oczywiście...
- Dla Twojego dobra się zgodzą. Teraz tylko iść i im o tym powiedzieć... - skinęła głową i odsunęła się ode mnie. Wstałem i złapałem ją za rękę, chwilę potem schodziliśmy już na parter. Jej tata siedział przed telewizorem, a mama krzątała się w kuchni.
- Proszę pani, proszę pana - zacząłem. - Od lipca najprawdopodobniej będę grał w Norymberdze i... Chciałbym, aby Nathalie się tam ze mną przeniosła.
Uważnie patrzyłem się na nich. Wkoło panowała cisza, państwo Schweiz wpatrywało się to na siebie, to na nas.
- Nathalie, Alessandro, czy... To na poważnie? - zapytała pani Ana, zbliżając się do nas.
- Tak, mamo - odparła moja dziewczyna.
- Nie za szybko? - ze swoim pytaniem wyskoczył pan Heinz.
- Chciałbym tam postawić kolejny krok w mojej karierze, ale jednocześnie chcę mieć Nath przy sobie... Tak, jestem tego pewien.
- Ja tak samo - zatwierdziła. - Przy nim jestem bezpieczna.
- Może wreszcie dadzą spokój? - pani Schweiz zwróciła się do swojego męża.
- Jeśli tak bardzo chcecie... Możecie spróbować razem. Ale dopiero od lipca! - zażartował, a ja odetchnąłem z ulgą. Będzie tuż obok.
- Mam jeszcze jedną prośbę - mężczyzna uniósł brew ku górze. - Mogę zabrać Nathalie na popołudnie?
- Oczywiście, że tak! Tylko... A zresztą, co będę wyznaczał limit czasowy, dorosła jest. Tylko na manowce mi jej nie sprowadź!
- Ajaj! - zasalutowałem, po czym zebraliśmy się do wyjścia.
- A gdzie mnie porywasz? - spytała, zajmując miejsce w moim samochodzie.
- Pojedziemy do Kevina, z dobrą godzinę temu pisał mi, że ma jakąś ważną sprawę.
- Godzinę? - powtórzyła zaskoczona.
- Miałem wtedy ważniejszą sprawę na głowie - uśmiechnąłem się lekko, a ona spuściła głowę. - Kumpel kumplami, jesteś ważniejsza.
- Oj... No nie słódź mi już tak. Jedziemy?
- A po Kevinie wpadniemy do mnie? - kiwnęła głową na zgodę. Cmoknąłem ją w czoło, a chwilę potem odpalałem już auto.


_________________
*tak naprawdę to nie interesują mnie sprawy tego typu, ile dany zawodnik zarabia i w ogóle, dlatego wymyśliłam xd

Nieubłagalnie zbliżamy się do końca! I niedługo ruszamy z nowym fanfikiem <3 :-) Na który już serdecznie zapraszam :-)


4 komentarze:

  1. Oleek rycerz :D XD
    Cudowne ♥ jak zawsze zresztą :D
    Muszą dać jej spokój! :D inaczej będą mieli ze mną do pogadania XD a wtedy nie będzie miło XD.
    Czekam z niecierpliwością na kolejny <3
    Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj dzieje się dzieje :D Haha Olek xd <3
    Rozdział genialny! :3
    Szkoda że niedługo koniec, ale wierzę że następny będzie tak samo dobry ja ten :3
    Czekam na kolejny! :*
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapomniałam skomentować w piątek, przepraszam :(

    Olek jako superbohater to słodki Olek, awh *o*
    Oni są taką cudowną parą *o*
    Jednak tak bardzo szkoda mi Nathalie :( Niech oni dadzą jej już spokój :(
    Koniec... jak ja nienawidzę tego słowa, ehhh :(
    Ale z niecierpliwością wyczekuję nowego bloga ;)
    I już nie mogę się doczekać kolejnego tutaj :D
    Nikki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. 'Kumple kumplami, ale ty jesteś najważniejsza" *---------------------*
    Domi, po raz kolejny zmiękczasz moje serce!
    Szczerze się przeraziłam kiedy przeczytałam o tych typach. Jakaś masakra. Ale nasz Olek się postara, żeby jej nie dopadli. Ta oferta spadła im jak z nieba. Ma być dobrze!
    Rozdział cudo ♥

    Pozdrawiam :* x

    OdpowiedzUsuń