piątek, 3 kwietnia 2015

Pięć - Magiczne iskierki

Ze względu na to, że Nathalie kończyła w tym roku liceum, a w dodatku miała niedługo egzaminy, a ja miałem co tydzień, niekiedy nawet dwa razy w tygodniu mecze, to nasze spotkania odbywały się stosunkowo rzadko. Wtedy, gdy się nie widzieliśmy, pozostawała nam rozmowa przez telefon, albo pisanie SMS'ów, przez co nasze rachunki osiągały kosmiczne wartości.
- Kiedy Ty masz wreszcie zamiar powiedzieć jej o tym, co? - spytał Kevin, gdy siedzieliśmy u mnie w domu, oglądając mecz Bayernu.
- Jeszcze nie wiem. Zbieram się i zbieram, ale coś nie idzie.
- Wiesz co? Nie musisz jej tego mówić, możesz to pokazać.
- Niby jak? - spojrzałem na niego pytająco.
- A widziałeś jak niektórzy celebrują bramki? Możesz na przykład pokazać jej serduszko, czy coś w tym stylu.
Zamyśliłem się przez chwilę, wyobrażając, jakby to wyglądało. Nie, to jest już raczej przereklamowane. Chociaż... Mam chyba inny sposób...
- Ty to masz łeb!
- To co wymyśliłeś, Geniuszu?
- Koszulka z naszym wspólnym zdjęciem i w ramach celebracji gola, który zdobędę w kolejnym meczu?
- Przecież Ty nie zakładasz niczego pod trykot! - zaśmiał się.
- Dla niej to się poświęcę - zerknąłem na zegarek w telefonie. 13:30. Przy okazji zauważyłem jedno powiadomienie-SMS. Odblokowałem ekran i sprawdziłem to, kto jest jego autorem. Nat. Aż się uśmiechnąłem, ma świetne wyczucie czasu.
"Spotkamy się? Oczywiście jeśli masz czas..."
- Co się już szczerzysz? Napisała, czy co?
- A co? Chodźmy lepiej, do fotograficznego wstąpię, a przy okazji Cię odwiozę.
- A potem wpadniesz do niej?
- Całkiem możliwe - rzuciłem, podnosząc się z fotela. Friesenbichler uczynił to samo. Po drodze do wyjścia zabrałem kluczyki od samochodu i portfel, a w międzyczasie zdążyłem jej odpisać, że za jakąś godzinkę do niej wpadnę.
W fotograficznym uwinęliśmy się w ekspresowym tempie. Wraz z właścicielem zaprojektowaliśmy wygląd koszulki, by łatwo mogła odczytać to, co chcę jej zakomunikować przez to. Potem odwiozłem Kevina i popędziłem do niej. Wysiadłem z auta i ruszyłem na podwórko. Zadzwoniłem do drzwi, które na szczęście otworzyła ona. Ubrana była w ciemną tunikę, spod której widać było dżinsowe spodenki.
- Hej - przytuliła się do mnie na powitanie. Uwielbiałem te chwile, kiedy mogłem ją dotknąć. - Zapraszam do środka!
- Hejka. To nigdzie dziś nie wychodzimy?
- Nie... Na razie posiedzimy u mnie, potem może coś się wymyśli - złapała mnie za rękę i poprowadziła do środka. Nawet nie wiedziała, co się ze mną dzieje, gdy tak robi.
Poszliśmy do jej pokoju, uiszczonego na piętrze.
- Sama jesteś?
- Rodzice powiedzieli, że wrócą wieczorem, bo chcą bym "w spokoju się douczyła" ale stwierdziłam, że wolę ten czas spędzić z Tobą - spojrzała mi w oczy i się uśmiechnęła. - Swoją drogą, muszę Ci coś pokazać! - podeszła do szafy i chwilę w niej poszperała, by wyciągnąć czerwone zawiniątko. - Prezent od taty - zachichotała, pokazując, to co dostała. Była to koszulka Bayernu. Odwróciła ją i moim oczom ukazała się duża "dziewiątka" z... Moim nazwiskiem. - Ubiorę ją w sobotę. Dla Ciebie.
- Oo, jak słodko - że też sam na to nie wpadłem, by jej ją sprezentować...
- Olek... Nie podoba Ci się? - jęknęła, raptownie smutniejąc. Momentalnie się podniosłem i do niej podszedłem, przytulając ją do siebie.
- Nie, nie chodzi o to... Po prostu... - nastała chwila ciszy, którą przerwała swoim pytaniem:
- Mogę się Cię o coś spytać?
- Jasne - podniosła głowę i skupiła na mnie całą swoją uwagę.
- Zależy Ci na mnie?
- Nawet nie wiesz jak bardzo - musnąłem dłonią jej policzek. Ta uśmiechnęła się czule i wspięła na palcach, muskając swoimi ustami moje... Złapałem ją za tyłek i podniosłem, by było nam obu wygodniej. Oplotła rękoma moją szyję, a nogami biodra, z każdą sekundą pogłębiając pocałunek.
- K-kochasz mnie? - szepnęła, spoglądając mi w oczy.
- Najbardziej na świecie - odparłem pewnie. W jej oczach znów pojawiły się te magiczne iskierki, które przyciągnęły mnie do niej tamtej nocy.
- To dobrze, bo ja tak samo... - złożyła całus na czubku mojego nosa i ostrożnie ześlizgnęła się ze mnie. Cofnęła się na łóżko i skinięciem ręki chciała, bym zajął miejsce obok niej. - Od... Od kiedy?
Usiadłem na materacu, przyciągając ją do siebie. Chyba ta koszulka już nie będzie za bardzo potrzebna.
- Praktycznie od samego początku. Gdy Cię nie widziałem, nie byłem sobą...
- Aż... Aż tak reagowałeś?
- Może to zabrzmieć niedorzecznie, ale tak, tak było. Śniłaś mi się każdej nocy... - wyznałem. - Myślałem, że Cię nigdy już nie zobaczę... Gdy zjawiłaś się na meczu, to wiedziałem, że tej szansy już nie mogę zaprzepaścić.
- I nie zaprzepaściłeś - zauważyła.
- Zastanawiałem się, jak Cię poprosić, byś się ze mną wtedy spotkała... - trochę się zawstydziłem, opowiadając jej o tym, jak to próbowałem ją zdobyć...
- Moja przyjaciółka zdziwiła się, że Cię znam! Nic nikomu nie powiedziałam o tamtym wydarzeniu...
- Csii... - pogładziłem ją po ręce. - Już to Ci nie grozi. 

***


Siedzieliśmy wtuleni w siebie może z kilka godzin? Nie wiem, szczęśliwi czasu nie liczą. Ale gdy usłyszeliśmy jakiś hałas na dole, właśnie słońce chowało się za choryzontem.
- Hmm, masz zamiar mnie dziś przedstawić jako swojego chłopaka, tak?
- Tak, ale wrażenia nie musisz już robić, mój tata traktuje Cię jak bohatera - uśmiechnęła się uroczo, składając na moich ustach słodki pocałunek. Po chwili się oderwała, przerwały nam ciche pukanie.
- Proszę! - była nadzwyczaj spokojna, gdy to mówiła. Mimo jej zapewnienia, czułem lekkie przerażenie. Może jednak ich reakcje będą inne, niż mówiła?
Drzwi się otworzyły, a w nich stała niewysoka brunetka, ta sama, którą widziałem z Nat na stadionie.
- Ale mnie przestraszyłaś, bestio! - rzuciła w nią poduszką.
- Ty zaś zadziwiłaś mnie swoim towarzyszem... - mruknęła, przyglądając mi się. - Grasz w Amateure, prawda?
- Tak - odparłem.
- No, no, gratuluję - rzekła z uśmiechem. - Nie będę Wam przeszkadzać, wiesz, gdzie mnie znaleźć - zamknęła za sobą drzwi, nim dziewczyna zdążyła cokolwiek powiedzieć.
- Pewnie teraz poleci powiedzieć rodzicom, kto u mnie jest - zaśmiała się nerwowo.
- Chyba nie macie w domu broni, prawda? - starałem się rozładować atmosferę.
- No co Ty - trąciła palcem czubek mojego nosa. Nasze droczenie się za długo nie trwało, bo ktoś znów zaczął pukać, jednak tym razem bardziej energiczniej. - Tak, możecie wejść!
Po kolei weszła jej siostra, potem jej mama, a na końcu jej ojciec, którego znam ze szpitala. Momentalnie podnieśliśmy się z łóżka, a ja ostrożnie przygarnąłem ją do siebie.
- Dobry wieczór - powiedzieliśny razem, a oni skinęli nam głową.
- Mamo, tato... Ann... To Alessandro, mój chłopak - na jej twarzy zakwitł czuły uśmiech.


_____________________
dfjyjbfguyr, boże XDDD miałam dodawać to za tydzień, ale... wolę skończyć go szybciej (Y) Za trzy tygodnie o tej porze (mniej więcej) będę dodawać ostatni post tutaj :'))))
Idk co mnie strzeliło, by pisać takiego fanfika na spontana XD Spodziewałam się totalnej klapy, jak przy tym o Kayefie xd 
Także... zapraszam na następny za tydzień! 


5 komentarzy:

  1. Awh, awh, awh jak słodko ♥
    Nareszcie są razem aww ♥♥♥
    Rozpływam się po prostu *o*
    Czytałam ten rozdział juz dwa razy i pewnie jeszcze kilka przeczytam, bo on jest taki ahfdfjgd słodki i idealny ♥
    Z niecierpliwością czekam na kolejny ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  2. OSTATNI
    POST
    TUTAJ?!!!!
    DOMCZI JAJA SOBIE ROBISZ?! kurde teraz żałuję, że nie byłam tu regularnie... jejuśku to jest takie sakjahskjashjkashjkfasghjf ALE mam złe przeczucia co do byłej Alessandro, nie, nie chcę zapeszać, dobra, nie było tematu, ok

    jeju, tak się rozmarzyłam czytając ten rozdział, cuuudo ♥ Olek aka ideał, i jeszcze ten pomysł z celebracją *-* wiesz jak zmiękczyć moje serce! szkoda, że już końcówka ;c

    pozdrawiam :* xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooooo mój Boże :D
    Ale mam banana XDDD
    Jakie to cuuudowne <3 aww.
    Olek idealny ♥♥♥
    Czekam z niecierpliwością na kolejny
    Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ggshshszhbshsb *.*
    jak ja kocham ten rozdział <3
    Czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W końcu razem :3 Oww *o*
    Taki słooodki ten rozdział że mój bożeee :*
    Kocham Cię za to co piszesz i jak! :3
    Czekam na następny rozdział! :*
    I przy okazji życzę wesołych świąt! :D

    OdpowiedzUsuń