piątek, 13 marca 2015

Trzy - Jednak nie zapomniałeś

Dziś rozgrywamy mecz z drugą drużyną TSV 1860*. "Małe derby"** jak to mawiają.
Może tu się pojawi? - to pytanie zadawałem sobie za każdym razem, gdy pojawiałem się w jakimkolwiek miejscu publicznym. Co jakby jednak przyszła? Podszedłbym? Zagadał? NIE WIEM. Może zapomniała o tym, co się wydarzyło te kilkanaście dni temu? Co będę się oszukiwać... Lepsza gorsza prawda, niż robienie sobie głupich nadziei...
Przed wejściem na stadion czekało na nas wierne grono kibiców, którzy zawsze dopingowali nas przed meczem.
- Chłopaki, pokażcie, która ekipa z Monachium ma lepsze Amateure***! - krzyczeli, widząc Patricka, Kevina i mnie. Przytaknęliśmy im, wchodząc do środka. Teraz nie było czasu na pogawędki, trzeba się skoncentrować przed meczem.
- Tylko Was brakowało. Zaraz ma trener przyjść - zwrócił się do nas Tobias, gdy tylko znaleźliśmy się w szatni. Podszedłem do swojej szafki i się przebrałem w strój. Do meczu pozostała godzina, ale nim van den Haag skończy omawiać nam skład i taktykę, to trochę potrwa. O swoje miejsce w składzie nie musiałem się martwić, ostatnio zacząłem nawet grywać jako kapitan...
Nawet nie zauważyłem, kiedy przyszedł trener. Jego głos, omawiający dzisiejszy skład sprowadził mnie na ziemię. Usłyszałem swoje nazwisko. Tak, gram, kolejny mecz jako kapitan. Oby tylko zostało zwieńczone zwycięstwem i utrzymaniem pozycji lidera w lidze regionalnej, by potem walczyć o trzecią ligę... Po omówieniu wszystkiego, opuściliśmy szatnię, by rozgrzać się przed grą.
Przebiegaliśmy właśnie koło trybun. Przemknąłem wzrokiem po zgromadzonych osobach, gdy nagle ni stąd, ni zowąd, zauważyłem twarz dziewczyny podobnej do Nathalie. Gwałtownie zamrugałem i znów tam spojrzałem. Dalej była. Czyli to nie sen... To ona...
- Kev! - pisnąłem, niczym mała dziewczynka. - Nathalie tu jest!
- Zaraz, ale która?! - chwilę mu zajęło, nim się połapał. - A nie mówiłem, że mój plan zadziała?
- Twój plan zadziałał? Mówiłem Ci, że przez Twój plan napatoczyłem się tylko na Norek.
- Oj cicho, niszczysz mi tę świadomość, że Ci pomogłem - westchnął cicho. - W ogóle to... Co teraz chcesz zrobić?
- Nie wiem jak, ale muszę ją dziś zagadać.
- Tylko nie zapomnij o numerze telefonu! - zaśmiał się.
- Dzięki Tobie tego nie zapomnę teraz - pokazałem mu język, a ten puknął mnie w ramię.

***

Po pierwszej połowie utrzymaliśmy bezbramkowy remis. Miałem dwie dobre okazje by pokonać ich goalkeepera, ale niestety obie kończyły się fiaskiem.
- Alessandro - zwrócił się do mnie trener - widzę, że idzie Ci dobrze, wręcz wybornie, ale musisz się przyłożyć ciut bardziej, by go pokonać.
- Wiem, trenerze. Mają wyjątkowo dobrego bramkarza.
- To Ty musisz go pokonać wyjątkowo dobrze, by pokazać, która część Monachium jest lepsza, nawet w drugim zespole!
- Ma się rozumieć.
- To leć i pokaż im, kto tu rządzi! - klepnął mnie w plecy, a ja potruchtałem na murawę.
Stojąc na środku pola, poprawiłem getry i opaskę zdobiącą moje ramię. Nie zapominaj kim jesteś i kto tu jest - pomyślałem, o chwili słysząc gwizdek sędziego pozwalający na rozpoczęcie drugiej połowy.
Kilka minut po rozpoczęciu drugiej odsłony, Bastian zagrał do mnie, a ja wyminąłem jednego z pomocników i podałem Tobiemu. Schweini ojechał dwóch "Lwów" i podał Fischerowi, który szybko znalazł się pod szesnastym metrem. Tam czekali na niego obrońcy. Dzięki temu, że byłem w pobliżu, to ja otrzymałem futbolówkę i znalazłem się sam na sam z bramkarzem. Teraz, do trzech razy sztuka! Odrobinę przyspieszyłem kroku i podrzuciłem piłkę, by ta, po otarciu się o słupek, wylądowała w siatce. Wygrywamy!
Podbiegłem po linii końcowej, a po chwili poczułem, jak chłopaki przytulają mnie do siebie, w ramach cieszynki. Jednak ona była mało istotna. Ważniejsza była ta jedna dziewczyna, która -tak jak inni kibice naszego Amateure- wiwatowała ze zdobytego prowadzenia.
- Bramkę zdobywa przyszłość austirackiej piłki... Alessandro...
- Schoepf!
- Alessandro...
- Schoepf!
- Alessandro...
- SCHOEPF, SCHOEPF, SCHOEPF!!
To niesamowite uczucie, słyszeć kibiców, którzy z radością skandują Twoje nazwisko. Chłopacy natomiast po chwili wypuścili mnie z objęć i ruszyliśmy dalej ich miażdżyć.

***

Cóż, mimo tego, że nie udało nam się podwyższyć wyniku, ten mecz był pełen wrażeń. My, zarówno jak i oni, mieliśmy kilka szans bramkowych, które jak na złość nie dały się wykorzystać.
Wykonaliśmy stałą pomeczową falę i zeszliśmy do szatni, gdzie w ekspresowym tempie wziąłem prysznic i przebrałem się. Przecież muszę złapać Nathalie. Nadal nie wiem jak, ale muszę. Taka okazja może się nie powtórzyć. Zebrałem rzeczy do torby i wybiegłem z pomieszczenia.
Pierw zahaczyłem o stadion. Pustki, nikogo nie ma.
Może po drodze?
Skierowałem się do wyjścia, gdzie zaczepiło mnie kilku fanów, prosząc o zdjęcie, albo autograf. Starałem się zachować profesjonalnie, ale w środku zaczynały mnie brać nerwy. Ostatnimi z osób, które chciały coś ode mnie były trzy dziewczyny, pośród których była Nathalie!
- Ehm... Cześć - rzuciła do mnie, na co uśmiechnąłem się i skinąłem głową, czując w ciele rozlewającą się falę ciepła. Pamięta.
- To co dziewczyny sobie życzą?
- Zdjęcie - rzekła blondynka. - Nat, zrób nam zdjęcie! - podała jej telefon, a to poprosiła je, by się ustawiły obok mnie. Zrobiła nam fotkę, a one się odsunęły.
Działaj Alessandro, działaj! - próbowałem się zmotywować.
- Czy mógłbym porwać Wam na jakiś czas koleżankę? - wskazałem na brunetkę, a te spojrzał na mnie ze zdziwieniem, ale przyzwoliły mi na to.
- Spotkamy się potem - powiedziały na odchodne i ruszyły w stronę wyjścia.
- Jednak nie zapomniałeś - mruknęła obojętnie, gdy staliśmy w dwójkę na środku placu.
- Nie mógłbym - jej ton ciut mnie zdziwił, ale mimo to nie skończyłem. - Dasz się wyciągnąć na kawę?
- Teraz? - zdziwiła się.
- Jest coś przeciwko temu? - spojrzała na moja torbę. - Ją? Odniosę do samochodu i idziemy - wyciągnąłem wolną rękę w jej stronę, a ta nieśmiało ja uchwyciła.


_________________
*Ten mecz zmyśliłam, bo nie miałam za dużego pola manewru.
**Nie wiem, czy tak na prawdę się na to mówi, ale jak klub z jednego miasta, to jakieś derby muszą być, haha :))
***Amateure - amatorska (z niem.)

Uhh.. Witam Was po dwóch tygodniach przerwy. Wiem, że dziś powinnam dodać rozdział nr. 4, ale liczba komentarzy wręcz mnie załamała. Kochane! Chciałabym wiedzieć, dla kogo piszę... Każda z Was może skomentować... Nawet ta, która nie ma konta google, poważnie :)

I chyba będę dodawać posty co drugi tydzień... Sądzę, iż ta opcja będzie lepsza...:) Także.. DO ZOBACZENIA ZA DWA TYGODNIE!

6 komentarzy:

  1. Awww Alessandro i Nathalie idą na kawę *o*
    Jestem bardzo ciekawa rozwoju sytuacji ^^
    Rozdział bardzo fajny, tylko czemu taki krótki? :c
    Z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooo Mamusiu *-*
    Cuuudeńko ♥♥♥
    Kawa, kawą ^^ ale żeby Olek naprawdę nie zapomniał numeru XDD
    Czekam na kolejny ;**
    Ściiiiskam mocno ♥♥♥ :D

    ps. Przeraszam, że tak krótko ;c

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaale słodko *.* Jejuu ❤ Olek musi działać! ;D Czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
  4. *.* *.* *.* *.* *.* *.* *.*
    Jak ty zajebiście piszesz! Też tak chcę!
    Cudo <3 czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kawa, kawą ale może coś więcej? ^^ Nie sugeruję żadnych erotyzmów żeby nie było xd Haha xd
    Rozdział genialny! :* Już kocham to czytać ;3 Zresztom zawsze kochałam! :D
    Więc czekam na kolejny :3
    Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. ojeju, jak dobrze, że ona jednak przyszła ♥ teraz będzie tylko lepiej, czuję to!
    miałam ciarki przy opisie meczu, zwłaszcza przy bramce ♥
    rozdział świetny! lecę czytać dalej :*

    OdpowiedzUsuń