- Ziemia do Alessandro! - zawołał Kevin, machając mi ręką przed oczami. - Zakochałeś się, czy co?
- Nie... Znaczy się tak - westchnąłem.
- O masz! Nasz rycerz znalazł sobie damę serca! - zaśmiał się. - Jak ma na imię Twoja wybranka?
- Nathalie - momentalnie się skrzywił. - Nie ta, palancie. Dziewczyna, o której mówię to ta sama, której pomogłem.
- Pomogłeś?
- Na pewno Ci nie opowiadałem? - zaprzeczył mi. - Jak wracałem w piątek z klubu, wbiegła mi na drogę. Nieomal ją potrąciłem.
- Kto normalny o tej porze jest na obrzeżach miasta?
- To była dość niecodzienna sytuacja...
- Może jaśniej? - poprosił, a ja głęboko westchnąłem i po raz kolejny dzisiejszego dnia zasięgnąłem pamięcią wstecz. Odtworzyłem to z dokładnością, głównie dzięki temu, że co wieczór do tego wracałem. To głupie, zakochać się w kimś, kogo nie znasz i kogo prawdopodobnie nigdy już nie spotkasz. Przecież Monachium to ogromne miasto! A poza tym, może nawet nie jest stąd.
- O stary - aż gwizdnął, gdy mu ją opisałem. - Nic, tylko rwać.
- Chyba znasz liczbę ludności w Monachium. A poza tym mogła być zwykłą przejezdną...
- A dlaczego myślisz pesymistycznie? Może nie zależy Ci na jej odnalezieniu?
- Masz może jakiś sensowny pomysł, geniuszu?
- Zawsze można do niej zadzwonić - na widok mojej miny aż się za głowę złapał. - Jaki Ty jesteś ciemniak. Jak mogłeś nie wziąć od niej numeru telefonu?!
- Może dlatego, że dużo przeszła, bo jakiś palant chciał ją zgwałcić?
- A jak szybko się stamtąd zmyłeś?
- Zostałem całą noc...
Gdy lekarz przyszedł do niej ostatni raz, a pielęgniarki pozmieniały kroplówki, rozpoczęliśmy rozmowę. O wszystkim i o niczym. Cóż, skoro mnie nie poznała, to nie wiedziała, że jestem piłkarzem, a tego za szybko nie muszę zmieniać. Temat zawodowy omijałem szerokim łukiem, skupiłem się za to na innych rzeczach. Nie dowiedziałem się o niej za dużo, głównie dlatego, że szybko stała się zmęczona.
- Idź spać, masz za sobą trudny dzień - szepnąłem, a ona mi przytaknęła, ziewając przeciągle.
- Ale zostaniesz?
- Przecież Ci to obiecałem - ostrożnie zsunąłem się z jej łóżka i powróciłem na fotel, na którym czekało mnie spędzenie dzisiejszej nocy.
- Dobranoc Olek - uśmiechnąłem się na dźwięk innej wersji mojego imienia.
- Śpij dobrze.
Po chwili słyszałem już jej ciche pochrapywanie. Dość długo się jej przyglądałem. Teraz nie miała jak zwrócić mi uwagi, więc swobodnie się temu oddałem. Nie wiedziałem, co mnie do niej ciągnęło. Ale... Oczarowała mnie. Tak bardzo, że... że się zakochałem. Tak po prostu. W dziewczynie, której prawie nie znam.
- Kev, to nie jest dobry pomysł - mruknąłem ciut podenerwowany, widząc jego poczynania.
- Możliwe, że dzięki temu ją znajdziemy.
- Kevin...
- Się zamknij i czekaj - wcisnął "dodaj", a po chwili na stronie głównej instagrama pojawiło się nasze zdjęcie podpisane "Mój kolega Alessandro poszukuje pewnej pięknej dziewczyny o imieniu Nathalie. Znacie może jakąś?"
- Myślisz, że się odezwie? Wiesz, że nie tylko ona ma tak na imię.
- Pesymista - wytknął mi język.
- Realista bardziej pasuje.
- A mi nie - zamilkł na chwilę, bo drzwi od jego mieszkania się otworzyły.
- Hej Misiu! - była to Stephanie, jego dziewczyna. - Oo, cześć Alessandro.
- Hej Steph. Chyba czas na mnie - podniosłem się z fotela i ruszyłem do wyjścia. - Do zobaczenia!
Ciekawe, czy plan Friesenbichlera przyniesie jakiś skutek, czy tylko pogorszy sprawę. Nie chcę być jakimś pesymistą, ale to nie wyjdzie. Bo co? Zauważy zdjęcie, pozna mnie i będzie chciała uzyskać jakiś kontakt? Wątpię. Bądźmy realistami. Spotkam ją, to spotkam, Jeśli nie, to... Przyjdzie mi się z tym pogodzić.
Zatrzymałem auto przed moją kamienicą. Przed wejściem na klatkę napotkałem osobę, którą liczyłem, że już nie spotkam...
- Oh, nie musiałeś wciągać Kevina w to, by powiedzieć, że jednak chcesz naszego powrotu - zaczęła, kładąc rękę na mojej klatce piersiowej.
- Może jednak mam Ci przypomnieć jak wyglądają sprawy? - spytałem, a w mojej głowie pojawiło się wspomnienie z dnia, kiedy to kończyłem ten chory związek...
Tę decyzję podjąłem już jakiś czas temu. Zostało tylko ją wcielić w życie. Pytanie tylko: kiedy? Chyba wypadło, że dziś...
Umówiliśmy się na 17:30 u niej. Na szczęście nie mieszkaliśmy razem, więc żadne z nas nie musiało się kłopotać z przeprowadzką,
- Hej skarbie - chciała mnie pocałować, ale w ostatniej chwili udało mi się uniknąć tego. Chciałem mieć to jak najszybciej za sobą.
- Nie będę owijać w bawełnę... To koniec. Uczucie między nami się wypaliło, nie ma dalszego sensu brnąć w to niepotrzebnie - wyrecytowałem na jednym tchu.
- Przepraszam, ale... CZY TY SOBIE W TYM MOMENCIE ZE MNIE KPISZ?!
- Nie, ja mówię poważnie. Nie czuję już do Ciebie niczego nadzwyczajnego, jesteś dla mnie jak te 7 bilionów ludzi.
- Wyjdź. Ale pamiętaj: jeszcze mnie popamiętasz!
Taaa, jasne - pomyślałem, zamykając za sobą drzwi od jej mieszkania
- Na serio sobie pomyślałaś, że to o Tobie? Myślisz, że jesteś jedyna taka na tym świecie? - prychnąłem.
- Jeśli nie ja, to kto?
- A to już nie Twój interes. A teraz lepiej przejdź mi z drogi, chcę wrócić do domu.
______________________
wreszcie się zebrałam, by ponownie coś tu dodać :)) dziękuję Dominice, która mnie namówiła, abym to wreszcie uczyniła :*
nie wiem, co o nim powiedzieć, czekam na Wasze opinie :))

Cudo, cudo, cudo, cudo!!! ♥♥♥
OdpowiedzUsuńBrakuje mi słów XD
Niech szuka. Bo kto szuka ten znajdzie czy jak to tam szło XD
Czekam na kolejny
Buziaki ;****
Po raz kolejny nie wiem co napisać XD język mi się łamie jak próbuje przeczytać coś tam na F XD łamacze języków XD
OdpowiedzUsuńCzekam na nn <3
o nie, wyczuwam, że ta lasia coś namiesza
OdpowiedzUsuńalbo go zgwałci
ON JĄ MUSI ZNALEŹĆ, CZAAAISZ
czekam na kolejny, całuski
świetny! duuużo akcji a to lubię <3 no cóż, pomysł Kevina nie za bardzo przemyślany, ale kto wie, może dzięki temu coś zyska? :)
OdpowiedzUsuńwkurza mnie Natalie, niech stąd idzie, jej już dziekujemy
lecę nadrabiać ;)
pozdrawiam :* x